Bytowscy Maratończycy

Maratończyków liczy się na miliony. Na samym początku był jednak tylko jeden człowiek, Filipides – żołnierz i goniec Militiadesa, wodza starożytnej Grecji. Wielkie współczesne maratony mają coś z cyrku i cierpienia z oszustwem i wielkiej prawdy natrętnej reklamy i cichego poświęcenia tych wszystkich, którzy codziennie rano, wieczorem, w zimnie, w deszczu czy upale wyciągają sprane spodenki, spłowiałe koszulki i rozpoczynają bieg. Powstaje oczywiście pytanie jaki jest sens biec czterdzieści dwa kilometry, dławić się z braku powietrza, cierpieć, tracić na wadze po kilka kilogramów a nawet kilka centymetrów ze wzrostu, co potem niezwykle trudno regenerować. Czy tylko po to by porównać się z Greckim wojownikiem i uczcić jego pamięć? Sam zadaje sobie nieraz to pytanie o sens biegania maratonu. Ale gdy widzę młodych ludzi wygodnie rozpartych w samochodach, młodych ludzi dla których problemem jest przebiegnięciem jednego okrążenia stadionu, myślę może że jednak warto, bo jest to najważniejsza próba doskonalenia sprawności i charakteru człowieka. Bieg maratoński stał się zjawiskiem społecznym, pochylają się nad nimi lekarze i teoretycy sportu, opiewają go poeci. Dla Bytowa zaistniał w 1979 roku.

Oto ci wspaniali bytowiacy którym udało się odnieść zwycięstwo i pokonali królewski dystans 42,195m.

Czesław Czeczot – Pracownik bytowskiego Polmoru swoje zainteresowania sportem i uprawianiem biegów długodystansowych zawdzięcza w dużym stopniu pani Halinie Bogusz. To właśnie pod jej opieką zaczął trenować biegi w SKS przy Szkole Podstawowej nr 2 w Bytowie. Smak prawdziwie intensywnych treningów i sukcesów w sporcie poznał dopiero w szkole średniej, gdy jego nauczycielem został pan Kazimierz Pliszka. Przez 4 lata był zaliczany do krajowej czołówki juniorów w biegach długodystansowych. W 1986r. zadebiutował na dystansie 20km na bytowskim Biegu Gochów. Zajął w nim 4 miejsce z czasem 1:04:20. Wiosną 1987 roku wystartował w swoim pierwszym maratonie w Budapeszcie. W tym biegu nazwanym Ibusz zajął 33 miejsce, wyprzedzając 3467 rywali  z całego świata. Swój życiowy wynik uzyskał 12 czerwca 1988 roku w Poznaniu. Z czasem 2:30:54 uzyskał 3 miejsce.

Alfred Stachyra – Sportem zainteresował się będąc uczniem Zespołu Szkół Mechanicznych w Białogardzie. W latach ’59-’62 biegał na średnich dystansach uzyskując wyniki 58,5 sek na 400m. Potem był zawodnikiem słupskiego „Orkana”. W roku 1967 przestał uprawiać czynnie sport, ale pozostał człowiekiem aktywnym fizycznie. W 1973 przeprowadził się na stałe do Bytowa. Przyszły lata, kiedy red. Tomasz Hopfer zaczął propagować w TV „Bieg po Zdrowie” – Pan Alfred tak opowiada o tamtym okresie:

Pierwsze treningi w trampkach odbywałem w lasku za stadionem, biegałem przeważnie wieczorem, gdyż znajomi patrzyli trochę inaczej na to moje hobby. W roku 1979 spotkałem na swojej trasie Stasia Majkowskiego i ten moment był przełomowy. W wieku 37 lat zaliczyłem pierwszą 20 w Szczecinie w czasie 1:56.

A co z maratonem? Pan Alfred mówi tak:

Długo się ociągałem przed wystartowaniem w biegu maratońskim, gdyż dystans 42km budzi jakiś szczególny respekt. Mając już 45 lat postanowiłem zmierzyć się z tym dystansem. W czasie biegu towarzyszyły mi różne uczucia, strach, radość, chęć wycofania się na 30 kilometrze. Nie wiem co ciągnęło mnie do przodu. Tunel warszawskiego stadionu dziesięciolecia witałem z prawdziwą radością, że się udało.

Andrzej Korniak – Jego droga do biegania była długa i interesująca. Swoją przygodę ze sportem Andrzej rozpoczął już w szkole podstawowej w latach 60-tych. Mieszkał wtedy w Rypinie, gdzie wspaniali nauczyciele wychowania fizycznego „zarazili” go lekkoatletyką, której pozostał wierny do dziś. W LO w Bydgoszczy zaczął specjalizować się w skoku w dal osiągając wynik 7,16. Prawdziwe sukcesy w tej dyscyplinie sportu zaczął odnosić będąc studentem AWF w Gdańsku. W latach 77-78 po ukończeniu studiów należał do ścisłej krajowej czołówki w skoku w dal. Reprezentował Polskę w półfinale i finale Pucharu Europy. Był Mistrzem Polski w roku 1977, a w 1978 brązowym medalistą. Doprowadził swój rekord życiowy, prawie do granicy 8m (7,98). W 1982 roku wraz z rodziną przeprowadził się z Gdańska do Bytowa. Spotkał tu pasjonatów – biegaczy którzy go namówili do biegania. W 1992 pokonał swój pierwszy Maraton.

Jolanta Pela – urodziła się w Pomysku Wielkim, obecnie mieszka w Osławie Dąbrowej. Przez rok była zawodniczką „Gryfa” Słupsk. Ukończyła w 1992 roku swój pierwszy Maraton, był to Maraton Pokoju w Warszawie. Jako pierwsza kobieta z Bytowa pokonała Maraton. Uczestniczyła w III Pielgrzymce Biegowej do Częstochowy.

Symeon Byczkowski – Przez kupli zwany Szymonem, zaczął biegać w IV klasie szkoły podstawowej w SKS pod opieką nauczyciela WFu Mieczysława Kobieli. Po wielu latach biegania na zawodach w Bytowie, Szymonem zainteresował się Piotr Badura i włączył go do sekcji lekkoatletycznej „Gryfa” Słupsk. Na pierwszy swój Maraton jechał z dużą tremą i jedynym pragnieniem aby go ukończyć. Uzyskał czas 3:09. Najczęściej biegał na swojej ulubionej trasie Ugoszcz – Studzienice – Kłączno – Udorpie – Ugoszcz. Jego rekord życiowy w Maratonie wynosi 2:48 uzyskany podczas Mistrzostw Polski na trasie z Chełmna do Torunia. Był najaktywniejszym uczestnikiem pielgrzymek biegowych do Częstochowy. Szymon aktualnie mieszka w Ugoszczy.

Józef Natkaniec – W 1965 roku był uczniem III kl. LO w Bytowie. Nauczyciel wychowania fizycznego, Janusz Mral, namówił go do startu w biegu przełajowym w Udorpiu. Zajął tam II miejsce, zwyciężył jego brat. I tak rozpoczęły się systematyczne treningi biegowe Józka Natkańca i liczne starty w biegach średnich i długich. Był przez wiele lat wyróżniającym się zawodnikiem województwa koszalińskiego. Reprezentował Basztę Bytów, a w czasie swoich studiów „Kotwicę” Kołobrzeg. Jego życiowe rekordy: na 100m – 11,2s, 400m – 50,08s, na 800m – 1:56min, 1500m – 4:01min, 3000m – 8:39min, 5000m – 15:49min. Długodystansowym bieganiem rekreacyjnym zainteresował się dopiero w 1989 roku mając już 41 lat. Po prostu wystartował bez przygotowania w II Biegu „Rodła” w Płotowie. Jesienią w 1990 przebiegł trasę XII Warszawskiego Maratonu Pokoju z czasem 3:13:23. Uczestniczył w I i II Pielgrzymce Biegowej Bytów – Częstochowa. Józef Natkaniec pracował jako nauczyciel WFu w Szkole Podstawowej w Czarnej Dąbrówce, swoje pasje społeczne realizował jako radny gminy Czarna Dąbrówka. Jest pomysłodawcą i byłym organizatorem „Biegu Orłów”.

Marian Chamer-Gliszczynski – mieszka w Tuchomiu, gdzie sport uprawiają nieliczni grając w piłkę nożną w LZS „Myśliwiec”. W szkole zawodowej nauczyciel WFu Andrzej Korniak namawiał go do udziału w Biegu Gochów. Udało mu się wystartować dopiero w XII Biegu Gochów. Pierwszym w życiu biegiem Mariana był II Bieg Orłów w Czarnej Dąbrówce. Miał ogromną satysfakcję nie tyle z zajętego miejsca, co z faktu, że nie jest już kibicem. Uwierzył w swoje możliwości i sens treningów. W rodzinie Mariana są pewne tradycje sportowe. Jego brat z powodzeniem uprawiał jeździectwo startując w konkurencji WKKW w barwach Legii Warszawa. Maraton w Lęborku był jego pierwszym maratonem. Uzyskał czas 3:32. Nie zapomni swojego zadowolenia, że mimo upału i dużego zmęczenia udało mu się pokonać przeszło 42 kilometry. Po tym maratonie była III Pielgrzymka Biegowa Niezapomniane Przeżycia, trudny sprawdzian i pierwszy w życiu pobyt na Jasnej Górze.

Adam Łaszcz – Przez wiele lat interesował się sportem wyłącznie jako kibic transmisji w TV. Zachęcany przez brata spróbował trochę biegać, ale były to bardzo krótkie sporadyczne przemierzenia trasy. Zaczął biegać dość regularnie po ok. 5 km dziennie lub co drugi dzień. W 1989 roku w rodzinnym mieście Adama ukończył swój pierwszy bieg na 20 km z czasem 1:30.18, w tym samym roku jesienią ukończył swój pierwszy maraton w Warszawie. W kolejnym maratonie osiągnął swój życiowy rekord 3:25:25. Był uczestnikiem Pielgrzymek Biegowych do Częstochowy.

Tomasz Nierzwicki – zadebiutował 15.08.2002. Spod historycznej bramy Stoczni Gdańskiej na trasę VII Maratonu Solidarności wyruszyło 240 biegaczy, a wśród nich bytowiak Tomasz Nierzwicki z czasem 3:42:27 zajął 77 lokatę w klasyfikacji generalnej. Był wtedy Studentem Uniwersytetu Gdańskiego na wydziale prawa.

Stanisław Majkowski – Przygodę z bieganiem rozpoczął od przeczytanej informacji w tygodniku ITD, że dla uczczenia rocznicy wybuchu II wojny światowej odbędzie się w Warszawie maraton po raz pierwszy dostępny dla każdego. Potraktował to poważnie i rozpoczął pierwsze treningi. Swój pierwszy maraton przeżywał 22 września 1979 – był to I Maraton Pokoju w Warszawie, ukończył go z czasem 3:00:07. Jest pierwszym maratończykiem ziemi bytowskiej. Ukończył ok. 30 maratonów, rekord życiowy to 2:53:24. Jest pomysłodawcą Pielgrzymki  Biegowej na Jasną Górę i jej wiernym uczestnikiem. Pokonał wszystkie Półmaratony Gochów i Biegi Orłów w Czarnej Dąbrówce. Z okazji swego 25–tego maratonu zorganizował maraton swoim rodzinnym mieście, Bytowie. Był to maraton na bieżni – jedyny taki maraton w Polsce, gdzie zawodnicy musieli pokonać 105 razy bieżnię stadionu. Jest założycielem Klubu Biegacza „Goch” i jego Prezesem.

Krzysztof Sławski – Urodził się 1972 r. w Bytowie. Przez wiele lat mieszkał w Ugoszczu. Przez ponad 10 lat był dziennikarzem – najpierw w Gazecie Bytowskiej, później w Kurierze Bytowskim i Głosie Pomorza.W latach 2004/2005 Był Prezesem MKS Bytovia Bytów. W 2005 był jednym z założycieli Fundacji Parasol, w latach 2006-2009 był wicestarostą Powiatu Bytowskiego. Wcześniej był Radnym Sejmiku Wojewódzkiego. Zadebiutował w 10, jubileuszowym, Maratonie Poznańskim gdzie wystartowało ponad czterech tysięcy biegaczy z całego świata. Uzyskał czas na mecie 4:08. Po maratonie powiedział:

Czas pewnie mógł być lepszy ale najważniejsze że wygrałem. Łatwo nie było ale każdemu (jeśli zdrowie pozwala) proponuje przebiegniecie chociaż raz w życiu maratonu.

Piotr Cyrzan – Pierwszy kontakt z lekkoatletyką miał już w szkole podstawowej, trenując pod okiem Dariusza Kutełło. Biega dla przyjemności od 2011 roku, kiedy to zadebiutował w Półmaratonie Gochów. Po kolejnych dwóch półmaratonach (1:42:20), w wieku 30 lat przyszedł w końcu czas na 35. PZU Maraton Warszawski, który odbył się 29.09.2013. Mimo odpowiedniego tempa i dobrego samopoczucia na trasie, nie udało się osiągnąć zakładanego rezultatu (4h). Na przeszkodzie stanęły potworne skurcze mięśni ud i łydek, które od 34km skutecznie uniemożliwiały bieganie. Mimo wszystko bieg ukończył (4:25:20), co do tej pory jest jego największym osiągnięciem. Już zapowiada poprawę wyniku w kolejnym Maratonie Warszawskim. Jego motto: „Nie żyję, by lepiej biegać. Biegam, by lepiej żyć”.