GOŚCIĆ BĘDZIEMY BIEGAJĄCE MAŁŻEŃSTWO Z WAŁCZA

10154482_826032177447223_2626557371406557602_nW dniu 12 grudnia 2014r na podsumowaniu sezonu w Klubie „Jaś Kowalski ” gościć będziemy biegające małżeństwo z Wałcza Irena i Mirosław Lasotowie, grecki Spartathlon mają już za sobą. Ich przygoda z bieganiem zaczęła się bardzo dawno temu. Pierwszy treningi i starty rozpoczął pan Mirosław.

– Biegał i ciągle go w domu nie było. – wspomina pani Irena. – Sobota, on na zawodach, a ja sama z dziećmi w domu, przy garach i sprzątaniu. Na moje ciągłe pretensje znalazł lekarstwo.

– Zaproponowałem żeby Irena zaczęła ze mną biegać. – śmieje się Mirosław Lasota. – Początkowo nie chciała, bo uważała, że jest za stara.

– Miałam skończone 40 lat ale w końcu dałam się namówić, bo chciałam spędzać więcej czasu z Mirkiem. – czule patrząc na męża opowiada Irena. – Po pierwszym, siedmiokilometrowym biegu czułam się znakomicie. Do czasu, aż następnego dnia musiałam, po pracy, zejść schodami z trzeciego piętra. Po każdym treningu powtarzałam sobie, że to był ostatni raz ale następnego dnia ubierałam sportowy strój i wychodziłam biegać.

– Trenujemy dwa razy dziennie, przebiegając każdorazowo po dziesięć kilometrów. Kiedy mamy więcej czasu, np. w soboty, na jednym treningu potrafimy przebiec nawet 40. Zdawać by się mogło, że bieganie zabiera nam każdą wolną chwilę, a jest wręcz odwrotnie. Nasza pasja uczy organizować sobie czas. Mamy go pod dostatkiem na wszystko. – mówi pan Mirek.

– Mam czas na przeczytanie dobrej książki, pracę w ogródku, robienie zapraw na zimę… – dodaje Irena.

Z państwa Lasotów emanuje szczególne ciepło. Będziemy mogli z nimi dłużej pogawędzić  już 12 grudnia 2014 r.
bieg 84