Jak uprzykrzyć życie organizatorowi biegu? Praktyczny przewodnik.

Gdyby ktoś miał wątpliwości jak to zrobić najlepiej – zapraszam do tekstu :)
Znam co najmniej kilkadziesiąt osób, którym mógłbym ten tekst zadedykować, ale z grzeczności tego nie zrobiętrool

Jeżeli jesteś biegaczem to zapewne już startowałeś w jakimś biegu lub przynajmniej masz taki zamiar. Świetnie – w takim razie mam dla Ciebie praktyczny przewodnik jak należy traktować organizatora biegu, który sobie wybierzesz. Zastosuj koniecznie jeśli chcesz wpisać się w obecne trendy! Powodzenia!

Fanpage to Twoje pole bitwy

Jeśli już wybrałeś sobie bieg to popatrz czy ma jakiś fanpage na Facebooku – będzie Ci on potrzebny do zadawania pytań i krytykowania wszystkiego co związane z imprezą. Pierwsze co musisz zrobić to zapytać publicznie lub prywatnie kiedy ten bieg, po ile wpisowe i jaka trasa. Nawet jeśli te informacje znajdują się w regulaminie – lepiej się upewnić i zapytać bezpośrednio organizatora. Pytaj również pod postami – np. organizator wstawia informację o pracy Biura Zawodów – Ty piszesz komentarz: co będzie w pakiecie albo czy będą drożdżówki.

Kto pyta nie błądzi 

Ok – znasz już najważniejsze informacje (chociaż te pytanie warto powtórzyć kilka razy aby mieć 100% pewności). Czas zadzwonić do organizatora i zapytać gdzie znajduje się miejscowość, w której odbywa się bieg, jak do niej dojechać, to znaczy jakim środkiem komunikacji, którędy, jak dotrzeć do Biura Zawodów, itp. Na stronie jest wprawdzie mapa i wskazówki dotyczące dojazdu, ale… Ty już opłaciłeś startowe zatem obowiązkiem organizatora jest odpowiadanie na takie pytania. Pytaj przez telefon, pytaj również na fanpage’u. Im więcej będziesz wiedzieć tym lepiej. Zadzwoń jeszcze raz do organizatora i tym razem zapytaj o współrzędne i co masz wpisać GPSa.pakiet

Tak mniej więcej powinien wyglądać Twój pakiet za 50zł. Jeśli tak nie wygląda to znak, że ktoś tu Cię oszukał!

Pakiet startowy – weź kalkulator

Kolejna bardzo ważna rzecz – pakiet startowy. Jeśli organizator poda już co znajduje się w pakiecie to pierwsze co musisz zrobić to napisać publicznie zdanie „Szału nie robi”. Porównaj go do pakietu z Orlenu, Berlina czy Dubaju. Następnie ochłoń trochę i weź do ręki kalkulator – podlicz wartość poszczególnych rzeczy, które znajdują się w pakiecie – woda, baton, koszulka, gadżety – postaraj się wyszukać ich ceny np. na ceneo.pl i podsumuj. Jeśli ich wartość jest niższa od opłaty startowej – możesz być pewien, że organizator Cię oszukał. Nie bierz pod uwagę takich kosztów jak medal, opieka medyczna, pomiar czasu czy wynajem terenu – to sprawa organizatora. Tobie należy się równowartość opłaty startowej i koniec, ale spokojnie… później sobie odbierzesz co Ci się należy (kilka punktów dalej opiszę Ci jak).

Oceń bieg

Na podstawie słabego pakietu wystaw negatywną ocenę biegowi i organizatorom. Napisz, że tegoroczna edycja to porażka, totalna klapa i nieporozumienie. To nic, ze bieg się jeszcze nie odbył. Skoro w pakiecie nie ma ani kawioru ani Twojej ulubionej albańskiej chałwy, a na mecie mają być medale z zieloną, a nie czerwoną wstążką to coś już jest nie tak. Taki bieg na bank będzie do dupy dlatego warto ocenić go odpowiednio wcześniej i odpowiednio negatywnie.

Sprzedaj pakiet i kup pakiet

Zrób na złość organizatorowi i sprzedaj pakiet – ktoś chętny na pewno się znajdzie. Odczekaj jakiś czas, może trochę ochłoniesz i pozbierasz myśli. Jeśli irytacja Ci minie to kup ponownie pakiet, najlepiej w przeddzień zawodów i pod żadnym pozorem nie informuj o tym organizatora. Najlepiej napisz po prostu „kupię pakiet” i powklejaj pod każdym postem na fanpage’u biegu. Jak już kupisz to po prostu pobiegnij z czyimś numerem pod zupełnie innym nazwiskiem – czy to jakiś problem? Najwyżej zrobi się zamieszanie w wynikach lub przy dekoracji, ale przynajmniej będą mieli nauczkę za te wstążki do medali i pakiet rodem z Bangladeszu.sztab-700x466

Tak powinien wyglądać dyrektor biegu wraz ze sztabem osób z komitetu organizacyjnego, który godzinę przed startem odpowiada na Twoje pytanie dotyczące makaronu. Zapłaciłeś przecież 50zł!

Dyrektor biegu – Twoja infolinia 24 h

Kilka dni przed biegiem zadzwoń do dyrektora imprezy i zapytaj ponownie jak dojechać na miejsce startu, zapytaj też o hotele w pobliżu i pogodę. Rozmawiaj z nim jak najdłużej, on teraz bardzo tego potrzebuje i od tego jest. Opowiedz mu jak zacząłeś biegać, co Cię motywuje i w jakich butach pobiegniesz. Po takiej rozmowie będzie znacznie lepiej! W międzyczasie zadawaj różne pytania na fanpage’u i mailowo – pytaj o rodzaj makaronu po biegu, jakie będzie piwo, czy będzie specjalny depozyt dla wegan i czy koło startu jest gdzieś sklep ogrodniczy.

50zł = prawo do wszystkiego

Wypozaśony w tę wiedzę ruszaj na bieg. Co kilka kilometrów dzwoń do dyrektora z informacją gdzie już jesteś i jak Ci mija podróż. Zagroź, że możesz się spóźnić i zapytaj czy poczekają na Ciebie ze startem. Ok – wreszcie dotarłeś i co teraz? Teraz poproś jakiegoś wolontariusza aby doprowadził Cię do Biura Zawodów i miejsca startu. Niech będzie Twoim wiernym sługą – to jego obowiązek skoro za bieg zapłaciłeś 50zł! Tuż przed startem napisz szybko prywatną wiadomość do organizatora na fanpage’u – zapytaj np. o której będzie losowanie nagród. Jeśli w ciągu biegu nikt Ci nie odpisze to znak, że ignorancja sięgnęła zenitu, ale może na mecie ktoś Ci odpowie.

W trakcie samego biegu… co tu dużo pisać. Rób co chcesz, w końcu to tylko zabawa. Zatrzymuj się często na środku trasy, bałagań na punktach odżywczych, pyskuj do wolontariuszy, obrażaj kibiców, rób na co tylko masz chęć – dziś w ramach tych pięciu dych możesz wszystko! A najlepiej po prostu przeczytaj poniższy tekst i postępuj dokładnie na odwrót: Trochę kultury by biegło się lepiejzłodziej-600x449

Na mecie musisz działać szybko i sprytnie. Pozbieraj do wora drożdżówki, zgrzewki z wodą i jabłka aby pokryć starty wynikające z opłaty startowej.

Meta – Twoja szansa na rekompensatę strat

Gdy będziesz już na mecie przełam się jakoś i mimo wszystko odbierz ten obrzydliwy medal z zieloną wstążką. Możesz pokazać publicznie swoje niezadowolenie z jego wyglądu plując na niego i wkładając sobie go np. do buta. No i właśnie teraz przyszedł czas na rewanż za nędzny pakiet startowy – przygotuj sobie gdzieś na boku dużą torbę lub karton i zacznij do niego znosić rzeczy, które pokryją Twoje straty. Drożdżówki, zgrzewki z wodą, jabłka, kubeczki plastikowe – cokolwiek byle byś nie pozostał stratny. Zostań na losowaniu nagród – może coś wylosujesz, a jeśli nawet nie to moze chociaż komuś coś zwiniesz.

 

Bieg nie kończy się na mecie – lecimy dalej!

Teraz możesz już w spokoju wrócić do domu i napisać obszerną relację, w której ujmiesz wszystko co było nie tak. Zgoń na dyrektora biegu winę za niedobre drożdżówki (to on je zapewne wypiekał). Skrytykuj brudne Toi-Toje (jak nikt nie patrzył on zapewne do każdego wchodził, robił i rozmazywał). Skrytykuj lokalizację mety i brak sklepu ogrodniczego w pobliżu. Jak Ci coś jeszcze przyjdzie do głowy to pisz śmiało i nie zapominaj, że koniec imprezy nie oznacza końca pytań do organizatora! Pytaj dalej – tym razem kiedy będą wyniki, kiedy zdjęcia, kiedy zapisy na kolejną edycję. Tak o zapisy też się zapytaj, bo przecież i tak pobiegniesz. W końcu przeszedłeś już test prawdziwego biegowego trolla więc za rok nie może Ciebie zabraknąć. Będziesz miał czas przygotować kolejne pytania i znowu pokazać organizatorom, że są beznadziejni.