Michał Kazimierski i Daniel Chałupa na Eiger Ultra Trail -Grindelwald/ Szwajcaria

005c - Grindelwald - athlets villageGrindelwald   jest niewielką miejscowością w Alpach Szwajcarskich. Zimą przyciąga ona narciarzy i snowboardzistów, latem – miłośników wycieczek górskich i skałek. Oraz biegaczy trailowych . 015f - Grindelwald - First

Od 2013 r., Eiger przyciąga rzesze biegaczy górskich organizowanym na jego zboczach weekendem ultra trail . Pośród mnogości wydarzeń  odbywa się tam niezwykle trudny Ultra Trail na dystansie 101 km i przewyższeniu 6700 m  ,bieg indywidualny bądź w parach (niczym bieszczadzki Bieg Rzeźnika) Panorama Trail (51/3100), Nordwand Trail (35/2500), Genuss Trail (16/960), Trail Surprise czy też biegi dla dzieci. 036h - Grindelwald - z trasy

Los sprawił, że zawodnicy Klubu Biegacza „Goch” Bytów Daniel Chałupa wystartował  na 35  km. a Michał Kazimierski  na  51 km. . Oba biegi rozpoczęły się w sobotę rano, różniły się miejscem startu i trasami, a kończyły się w Grindelwaldzie.036g - Grindelwald - z trasy

Sobota zaczęła się bezchmurnie  ,a  pomimo zapowiadanych deszczy i burz  pogoda zaprzeczała prognozom.

Relacja Michała Kazimierskiego

Bieg na 51 kilometrów  rozpoczął się w Grindelwaldzie (1054 m n.p.m.) punktualnie o 6:45.  Po płaskim pierwszym kilometrze wbiegliśmy do lasu i zaczęliśmy wspinać się ku stacji kolejki górskiej First (2167 m n.p.m.). Szło się dobrze, powoli i bez pośpiechu. Po przejściu First, trasa wiła się malowniczymi stokami, po czym rozpoczęło się strome podejście ku Fullhorn (2660 m n.p.m.) – najwyższemu punktowi trasy. Najfajniejszą częścią biegu jest odcinek z Fullhorn do Schynige Platte (2076 m n.p.m.), gdzie można swobodnie biec przez niemalże 10 km. Potem techniczny zbieg do Burglauenen (895 m n.p.m.) i znak 45 km. Ostatnie 6 km bez żadnych utrudnień poza stromym podejściem przed samą metą. Ogólnie, bieg był w miarę szybki i widoki niesamowite. Na pokonanie trasy potrzebowałam 8 godzin i 6 minut. Ukończyłam trail na 107 miejscu (600 startujących). Wśród pań zajęłam 15 lokatę, a wśród panów w mojej grupie wiekowej - 29. Czy jeszcze wrócimy? Czas pokaże…”

MK Finish

Relacja Daniela Chałupy

„Słoń wystartowała punktualnie, a my zeszłyśmy do naszego apartamentu po mój plecaczek i poszłyśmy na stację. Pociąg do Burglauenen odjechał z iście szwajcarską punktualnością o 7:19, by kilkanaście minut później swoje drzwi nieopodal lini startu.
Punktualnie o 8:05 wystartowała pierwsza fala, a 10 minut później – my.
Pogoda śliczna. Ciepło, ale nie gorąco. Kawałek asfaltem i, siup!, pod górę, gdyż mapka profilu trasy kaziała 22 km pod górę na 2250 m n.p.m.
Choć nietypowe (nie było tzw. szybkiego startu), założenie było proste: „Langsam, langsam aber sicher.”  Wtedy, dosłownie na ostatnich 150-200 metrach 22-kilometrowego podejścia, Bozia interweniowiała:
- Usiądź.
Usiadłam.
- Powiedz mi, czemu tak się nabijasz ze Słonisi i Słonika? Myślisz, że to ładnie tak? Posiedź sobie i pomyśl.
Tak sobie siedziałam na głazie dobrą chwilę, serce waliło, puls szalał, a mijający mnie E35-cy zapytywali czy wszystko OK.  
To, że życie pisze różne scenariusze, wie każdy.
O dziwo, do 30 km był gaz. Obrzeża Grindelwaldu. Zanosiło się na minimalnie powyżej 6 godzin, a tu nagle, zamiast do centrum, trasa odbija w bok i wije się z powrotem pod górę do lasu.
Może kilometr później – powtórka z rozrywki:
- Znajdź sobie wygodny głaz. Musimy porozmawiać.
A tu głazów jak na lekarstwo. Każdy krok zdaje się kilometrem. W końcu:
- Pamiętasz, o co cię pytałam?
Siedzę. Z bukłaczka piję wodę, z flasków – izotoniki, z butelki – 
colę. Oaza.
- Mój pierwszy raz - nieuduchowiona myślę sobie...
Już więcej nie rozmawiałyśmy.
Potem jeszcze kilka podbiegów w lesie i ostatni kilkusetmetrowy, zabójczo zniechęcający, tuż przed metą. 
Meta. Tuż przed 15:00. Kilka minut po Słoniu. Czas: 6 godzin i 41 minut.
Wrażenia ogólne: bardzo dobra organizacja, świetne oznakowanie trasy, szwajcarska punktualność,
śliczne widoki, pouczające pogawędki…”049 - Grindelwald - finish

gratulujemy