Podsumowanie startu w Półmaratonie Warszawskim i planach startowych Michała Kazimierskiego

IMG_0101Poniżej chciałem przedstawić krótkie podsumowanie startu w Warszawskim Półmaratonie i najbliższe plany Michała Kazimierskiego.

Niestety tym razem bieg nie poszedł zgodnie z planem.  Po wczesnej pobudce o 4 rano i wyprawie do Warszawy miałem nadzieję na dobry start. Pomimo porannej podróży na rozgrzewce czułem się nieźle, ale ostatnio zrobiłem spory kilometraż starając się nadrobić stracony czas treningowy przed Londyńskim Maratonem, co spowodowane było przewlekłą grypą złapaną w Moskwie, no i najwidoczniej jeszcze chyba nie zdążyłem przetrawić tych kilometrów.

Pogoda była niezła – pomimo lekkiego wiatru było 10 stopni i odczuwało się wiosnę.  Pierwsze 5 km przebiegłem w 19:20, czyli zgodnie z planem, ale było to wymęczone i zaraz po pierwszej piątce mnie postawiło.  Były tylko dwa wyjścia: albo kontynuować tym tempem, co by się skończyło niemal pewnym nieukończeniem biegu, albo też zwolnić.  Wybrałem to drugie, chcąc ukończyć ten półmaraton, do którego już pewnie nie wrócę.  Następna piętnastka to było takie truptanie i nawet żel na 12 km nie zaowocował podniesieniem tempa.

Skończyłem na 452 pozycji w czasie 1:25:58.  Imprezę oceniam jako dobrze zorganizowaną, no ale za opłatę startową w granicach 40 euro to tego się oczekuje.  Jak dla mnie była trochę za bardzo masówka i z taką imprezą jak Półmaraton Gochów w ogóle nie ma porównania.

Następne biegi:  5 km w Moskwie 12 kwietnia i dwa tygodnie później Maraton Londyński.  No a potem Rzeźnik, gdzie dopiero będzie się działo…